piątek, 11 października 2019

Plaszcz jesienny.

Pokaze Wam dzisiaj plaszcz jesienny w kilku odslonach.Uszylam go wzorujac sie na  plaszczu z Burda Style nr 10/2019 model 123.Powstal  z lekkiej  tkaniny plaszczowej :35% angora, 35%wiskoza i 30 % acryl.Zakupilam go w stacjonarnym sklepie w Wiedniu KOMOLKA.Uszylam go w calosci na podszewce.Nie ma ocieplenia, bo mial byc lekki.Dol plaszcza, rekawow i  oblozenia wzmocnilam bawelniana organza.Nic nie kleilam.Zadnej fliseliny.Bez poduszek na ramionach.
Mozna go nosic na wiele sposobow, a gdy jest naprawde chlodno, mozna pod niego zalozyc zakiet badz golf czy pulowerek.
Kolor plaszcza Camel jest kolorem  uniwersalnym i  niemal wszystko ,co mam w szafie ,do niego pasuje.Apaszki, torebki czy buty.
Tutaj w zestawie znajdziecie:
Buty firma Frey VERO CUOIO  Made in Italy.
Szal  kaszmirowy Pashmina w kolorze bezowym. (70 % pashmina,30% jedwab)
Apaszka jedwabna ELIF
Torebka z krokodyla-moje zbiory Vinatge
Rekawiczki z kozlecej skorki-zbiory Vintage
Szal w kwiaty 100% Pashmina.
Tak wiec czas na spacer w nowym plaszczu.


Tak wyflada z tylu.


Deklot, czyli uniesiona stojke wypelnilam jedwabna apaszka firmy Elif.


Jak bedzie zimno, zakiet ubiore pod plaszcz, uniose kolnierz i opatule sie  szalem.


Mysle, ze nie przeladowalam tych ubran..moda ubierania sie  na "cebulke" wciaz trwa.


Tutaj udalo mi sie uchwycic  wlasciwy kolor tkaniny.


Na luzie.



Moje akcesoria(opis podalam wyzej)

Ten bezowy szal z Pashminy i jedwabiu wpisal sie tutaj idelanie.

Ten szal liczy sobie ponad 14  lat.100% Pashmina. Wogole sie nie niszczy, mimo, ze ogrzewa mnie w kazda zime.A kolorystyka kwiatow pasuje do wielu innych plaszczy i kurtek.


Zakiet mozna na ten plaszcz nosic na wierzch, poniewaz to plaszcz-szlafrok, znaczy sie ,mam na mysli kroj plaszcza.


Tak wygladala praca nad plaszczem  na etapie poczatkowym.


Uniesiona stojka.Jedyny element plaszcza, ktory sprawial troche klopotow.Ale wyszlo  dobrze.

Szlufka i pasek.


Moje butki.

Pozdrawiam.)

sobota, 5 października 2019

148 lat historii gorsetowej sukni.

Dzisiaj bedzie nietypowo,bo nie o tym, co ja uszylam , ale co powstalo 148 lat temu  w krawieckiej manufakturze Wilhelm Jungmann & Neffe w Wiedniu.
Udostepniam Wam link (po niemiecku) do istniejacego do dzis sklepu ,jednoczesnie napisze  kilka slow po polsku dla tych ,co niemieckiego nie znaja, w telegraficznym skrocie,by nie zanudzic Was.Ten opis znajdziecie po zdjeciach gorsetu czyli na koncu posta

https://www.feinestoffe.at


Przypadkiem stalam sie wlascicielka recznie szytej gory do sukni , ktora powstala prawdopodobnie w 1871 roku i byla wlasnoscia pewnej arystokratki . (?)Malenki rozmiar,calosc szyta recznie z tkaniny, ktora dzis nazwalabym jedwabna satyna z domieszka bawelny,ozdobiona recznie wykonana tasma z czarnych koralikow.Zrobilam  kilka zdjec, by sie z Wami tym skarbem podzielic.
Nie bede zdjec opisywac, bo nie jestem wystarczajaco dobra w znajomosci ubiorow historycznach. a to jest kasek dla koneserow , zbieraczy i badaczy historycznych.
Gorset juz powedrowal we wlasciwe rece.Dla mnie zostal ten post i zdjecia na pamiatke spotkania z historia .





















Historia tej firmy  zaczyna sie od zalozenia manufaktury przez Leopolda Jungmanna w 1836 roku.
Przechodzila rozne koleje losu, zmieniala miejsce dzialalnosci ,poszerzala asortyment ,przechodzila  z rak do rak niemal caly czas w rodzinie.Zaliczala sukces po sukcesie,  az w 1881 roku otrzymala tytul "Cesarski i krolewski dostawca dworski".Nastepne 30 lat doprowadzilo firme do rozkwitu.Firma ubierala w ekskluzywna mode  cala arystokracje i burzuazje monarchii od Wiednia po Lwow i od Pragi po Czerniowce.
W zachowanych do dzis ksiegach z probkami tkanin, kroju ,stylu i ceny kreacji szytych w zakladzie  sa tez nazwiska klientek np: cesarzowa Elzbieta (Sissi),Marie Countess Larisch-Wallersee,Sophie Countess-Chotek,arcyksiezna Maria Jozefa z Austrii,baronowa Mary Vetsera,ksiezna koronna Stephanie z Austrii,krolowa Maria Pia z Portugalii,ksiezniczka Paulina z Metternich,cesarzowa Augusta Viktoria z Prus .Lista jest bardzo dluga.
Ponadto do klientow firmy nalezaly kobiety sektora finansowego i przemyslu  w tym rodziny Ephrussi,Rothschild,Manter-Markfof i Ringhoffer.
Firma przetrwala obie wojny swiatowe i koncentruje sie dzis na sprzedazy  wyrobow z delikatnych tkanin i eksluzywnych akcesoriow.




Zdjecia z wnetrza firmy pochodza z sieci.



Zycze Wam udanego weekendu.

wtorek, 24 września 2019

Zakiet a'la Chanel


Wrzesien to dla mnie taki leniwy miesiac.Konczy sie lato, zaczyna jesien a moje relacje z kolejna pora roku sa chlodne i obojetne.Odbija sie to w szyciu.Inne kolory, inne fasony, inna gramatura tkanin i totalny brak weny.Tak wiec trzy tygodnie szylam zakiet z boucle (100% wiskoza), na podszewce uszlachetnionej jedwabiem.Dlugo, prawda?.Kolory nie sa jesienne, a sama boucle kupilam 2 lata temu i lezala nabierajac mocy.

Poniewaz to zakiet w stylu Chanel, wiec torebka Chanel  pasuje idealnie.



Apaszka jedwabna uzupelnia brak jesiennych kolorow na tkaninie.


Kapelusz  dobralam w tonacji guzikow.


Guziki sa robione z drewnianych plaskich kolek oplecionych sutaszem.
Spodniczka widoczna na zdjeciu ponizej to zakard.Jeszcze nie ukonczona, brak listwy.

Bardzo sie staralam, by dopasowac krateczki , ale w przypadku boucle czestotliwosc wystepowania  powtorzonych wzorow jest raczej przypadkowa,wiec czasem sie zwyczajnie nie dalo.Manekin to nie moj rozmiar wiec wyglada troche karykaturalnie.



Dekolt, zapiecie dol rekawow i brzegi kieszeni obszylam lamowka (nie wiem jak to sie fachowo nazywa...szamerunek?)Sama ja stworzylam naszywajac kazda perelke osobno i naturalnie recznie.


Tutaj zalaczam kilka zdjec  z procesu powstawania zakieta.Czyli tzw.lewa strona.


Pozdrawiam jesiennie Was wszystkich tu zagladajacych.

niedziela, 1 września 2019

Wygodne suknie po domu.

Gorace lato nie sprzyjalo siedzeniu przy maszynie ani kreatywnemu mysleniu.
Wyjazdy, odwiedziny, wczasy , wedrowki , spotkania rodzinne...to wszystko wypelnilo mi cale  dwa sloneczne i upalne miesiace lata.Niewiele tez uszylam.
 Lato dobiega konca,ale liczymy na cieple,, jesienne dni.Z mysla o nich uszylam  miedzy innymi dwie suknie po domu, dlugie, z miekkiej bawelny, proste , nie krepujace ruchow.Sa tak proste ,ze kazdy moze je uszyc , nawet poczatkujace  w szyciu dziewczyny.





Ten wzor na tkaninie , czyli czaple ,mnie urzekl. Lagodne tlo ,czyli kremowa zolc, sa idelanym tlem do moich bursztynowych korali.Skorzane kapcie po domu tez  sie tu  wpasowaly.

.

Bursztynowe dodatki  zbieram od dawna.I sa to nie tylko korale, ale bransoletki, pierscionki, klamry do paskow czy kolczyki.


Poniewaz suknia jest bardzo jasna ,a ze to domowka i czasem trzeba isc do kuchni ,by zrobic kawe badz herbate , uszylam do niej fartuch.Nawet kolory wspolgraja.


Fartuch jest duzy , by duzo zakryc.Uszylam go z indonezyjskiego batiku.Tkanina to naturalnie bawelna 100%.


Z wiskozy w piekne wzory , ktore mozna czesto spotkac na apaszkach Hermes'a, tkaninach Walentino czy innych znanych projektantow,uszylam  skromna bluzke,postawilam tym razem na dodatki .



I kolejna bluzka z wloskiego jedwabiu.Przyda sie pod zakiet wczesna jesienia.



Tak wiec piec nowych ubran, niby malo, a calkiem sporo.
teraz mysle juz o okryciach jesiennych.
Pozdrawiam Was milo.



poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Jedwabna bluzka

Na lato byly potrzebne sukienki.Uszylam ich kilka.Teraz zblizamy sie w kierunku jesieni, albo to ona zbliza sie do nas.Wprawdzie jeszcze sa upaly, ale przygotowac sie zawsze warto.Zreszta, kto nie lubi miec jedwabnych bluzek w szafie.Ja chyba jestem od nich uzalezniona.
Uszylam  jedna, kolejna wczoraj.To ufok, czyli zalegly w szafie, ale tym razem ufokiem byla nie   niedokonczona bluzka tylko tkanina.Kupilam ja baaardzo dawno temu na Brunnengasse w 16 dzielnicy Wiednia.Byl tam taki sklep, gdzie mozna bylo zagrzebac w koszu i wyciagnac z niego perelki.To byly odpady, resztki,cale kupony tkanin , ktore nie nadawaly sie do dalszej produkcji w szwalniach , bo mily defekty.Jaka szkoda ze tego sklepu juz nie ma.Tak wiec z tkaninowego ufoka uszylam bluzke.Piekny delikatny jedwab.Troche smutny, bo czarny, ale pasuje do wszystkiego, i komponuje sie ze wszystkim.


Kokardka powstala z resztki jedwabnej lamowki, ktora sluzyla do stworzenia kamizelki.

Wisi jak worek na tym manekinie, bo ten  manekin to nie moje wymiary.

Srebrny wisior pasuje idealnie.



 Tutaj nawet z kamizelka bluzka sie komponuje.


Na  zbiorowce ponizej  kilka ujec tego, jak bluzka wyglada od lewej strony, czyli wykonczenie szwow.Wszedzie sa lamowki ukosne.
A te jedwabie to moje ostatnie zakupy w Komolce. Wszystkie sa Made in Italy.I one beda tematem kolejnych postow.



Lacze serdecznosci.)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...