...czyli kolejna praca zalegajaca w szafce wykonczona.Poprzedni quilt byl dla wnuczki Weroniki.
Tematem przewodnim tego quiltu jest kolekcja Sunbonnet Sue.A skad sie wzial sam pomysl?.Otoz ,kiedys tam, na Facebook, istniala grupa dziewieciu dziewczyn , ktore szyly po 9 laleczek jednakowych.Potem sie wymienilysmy i kazda z nas otrzymala 9 roznych Sue.
Gdy moja Magdalena zobaczyla je , zakochala sie w nich i poprosila o narzute na jej lozko.
Troche to trwalo zanim jej prosba zostala wysluchana i spelniona.
Powstala w koncu dosc duza narzuta o wymiarach 210x160 cm.
Zeby nie zagluszyc obrazu dziewczynek, uzylam niewielu kolorow tkanin do wykonczenia i skupilam sie na wiekszej ilosci pikowania.
Zalaczam zdjecia narzuty.
Tutaj widac wszystkie "dziewczynki".
Narzuta zakrywa cala dwuosobowa sofe.
Ponizej rozlozylam ja na jednoosobowym lozku.
Narzuta z tylu tez wyglada bardzo ciekawie, bo tkanina jest w ladny wzorek i narzuta moze byc wykorzystana na obie strony.
Pikowanie z bliska.
Fragment narzuty .
Oraz fragment pikowania.
Narzuta jest utrzymana w kolorystyce zblizonej do rozowej, poniewaz Magdalena wciaz uwielbia rozowy kolor .Ma dopiero 7 lat.
Zycze Wam sloneczka w tej mokrej i szarej jesieni.
czwartek, 20 października 2016
poniedziałek, 17 października 2016
Zabawa trwa...
..bo jak inaczej mozna nazwac post, w ktorym pokaze Wam moje zabawki ( w kazdym wieku mozna sie pobawic).Wprawdzie zabawki moje pokazalam na Fb, ale tu tez pokazuje ,bo to moj blog jest moim pamietnikiem i byc moze dla niektorych z Was inspiracja.
Tak wiec po kolei , czyli zdjecia tego, co powstalo w ubieglym tygodniu.
Grzyby
Muchomorki , czyli tez grzyby.(niejadalne).
Skrzaty badz chochliki, ktore czasem sprzataja, a czasem potrafia doradzic czy pomysly podsunac.
Poduszka z napisem HERBST, co znaczy po polsku JESIEN.
Oraz dzisiaj uszyta poduszka na zblizajacy sie Adwent.
Literki nakleilam dwustronnie klejaca fliselina i naszylam maszyna sciegiem do naszywania aplikacji.Zrobilam "kanapke" i wypikowalam maszynowo tylko po szwach.Z tylu wszylam zamek .
Kolory moje, spokojne .
Tak wiec pobawilam sie , a teraz mysle , ze czas na jakies powazniejsze wyzwanie.A moze mi sie zwyczajnie nie chce duzych rzeczy szyc.
Udanego tygodnia, moi mili.)
Tak wiec po kolei , czyli zdjecia tego, co powstalo w ubieglym tygodniu.
Grzyby
Muchomorki , czyli tez grzyby.(niejadalne).
Skrzaty badz chochliki, ktore czasem sprzataja, a czasem potrafia doradzic czy pomysly podsunac.
Poduszka z napisem HERBST, co znaczy po polsku JESIEN.
Oraz dzisiaj uszyta poduszka na zblizajacy sie Adwent.
Literki nakleilam dwustronnie klejaca fliselina i naszylam maszyna sciegiem do naszywania aplikacji.Zrobilam "kanapke" i wypikowalam maszynowo tylko po szwach.Z tylu wszylam zamek .
Kolory moje, spokojne .
Tak wiec pobawilam sie , a teraz mysle , ze czas na jakies powazniejsze wyzwanie.A moze mi sie zwyczajnie nie chce duzych rzeczy szyc.
Udanego tygodnia, moi mili.)
czwartek, 13 października 2016
BROTHER V5
Maszyno-hafciarka V5 z firmy Brother to uniwersalne urządzenie, które łączy w sobie funkcjonalność maszyny do szycia oraz hafciarki. Wyposażona jest we wszystkie standardowe funkcje oraz dodatki, które zapewniają komfortowe warunki szycia i haftowania. Posiada 531 fabrycznie wbudowanych ściegów z możliwością regulacji ich parametrów, a dodatkowa umożliwia tworzenie i zapisywanie własnych ściegów. Jako hafciarka wyposażona jest w 227 wzorów haftów, siedemnaście czcionek hafciarskich, a także wbudowany port USB, który umożliwia importowanie większej liczby haftów do urządzenia. Jej wysoka wydajność zapewniona jest dzięki maksymalnej prędkości pracy wynoszącej aż 1050 ściegów na minutę. Maszyno-hafciarka posiada jednocześnie wiele funkcji, które w znaczącym stopniu usprawniają szycie, a jej obsługa jest prosta i intuicyjna.
Tak pisze o tej maszynie Google.
Dzis dotarla, zakupilam ja tutaj, w Wiedniu, mimo, iz w Polsce bylaby sporo tansza, ale wzielam pod uwage serwis i ewentualne naprawy.
To nie jest moja pierwsza maszyno-hafciarka.Przesiadlam sie na nia z Brother innovi`s1500
Zrobilam kilka zdjec maszyny, by sie podzielic z Wami moja radoscia.
To bardzo chaotyczny post. ale maszyne musialam ogarnac w miare szybko, bo szkolenie trwalo tylko 2 godziny i chcialam naturalnie cos juz wyhaftowac.
Tak wiec ogladajcie zdjecia.Szare i bure bo ciemno juz i swiatlo jakies nie takie jakbym sobie zyczyla, ale cos niecos widac.
ISACORD to nazwa nici do haftu idealnie pasujace do tej hafciarki.
Na nici mam taka szafeczke, ktora ma 16 szufldek i wszystkie sa pelne, wiec bedzie czym pracowac.
Tutaj maszyna pracuje juz.
Tak wyglada ukonczony haft na tamborku.
Maszyna swietnie nadaje sie do pikowania.Ma duzo wzorow wpisanych w program do pikowania.
Tak wyglada przed rozpoczeciem pracy.Jest dluga 90 cm.Zajmuje duza powierzchnie stolu.
A tutaj opakowanie jednego z tamborkow.
Nastepny tamborek, specjalny do haftowania dlugich wzorow.
Ukonczona dzisiaj juz praca czyli wieniec bozonarodzeniowy.
Oraz haft "kwiaty i ptaki" rowniez praca skonczona.
Wciaz jestem pod wrazeniem mozliwosci tej maszyny.
Beda powstawaly rozne prace .Bede je sukcesywnie pokazywac.
Pozdrawiam Was milo.)
czwartek, 6 października 2016
Quilt dla Weroniki.
Zaczelam go przed dwoma laty.Uszylam wierzch i musialam odlozyc.Quilt czekal na "swoj czas".Takich prac "czekajacych" jest jeszcze duzo do wykonczenia.
Pracy przy wykonczeniu bylo sporo.Mam tu na mysli pikowanie.
4 lata temu po raz pierwszy pikowalam quilt w piora.Wypatrzylam je na https://www.facebook.com/guravlik.Wtedy prowadzila bloga i jej blog byl dostepny dla wszystkich.
Nie mialam wskazowek, jak szyc piora ,ale udalo sie.Potem ten motyw powtarzalam kilkakrotnie przy innych pracach .
Quilt dla Weroniki, czyli mojej wnuczki mieszkajacej w Polsce, jest gotowy.Tu lezy na sofie.
i kilka zdjec samego pikowania.
Tutaj quilt lezy na lozku.I jest przeznaczony na Weroniki lozko jako narzuta.
Jest bardzo miekki, lekki i puchaty.Caly quilt pikowany jest maszynowo.Lamowka z prawej strony przyszyta jest na maszynie, ale juz od lewej strony podlozona jest recznie ,co czyni wykonczenie quilta bardzo plastycznym.
Wymiary quilta to 220x180 cm.
Po zlozeniu wyglada jak poduszka.
A tu przygotowany do wysylki.
Zdjecia sa ciemne bo u mnie leje, wieje i jest ciemno.Lampa blyskowa nie poradzila sobie z ciemnosciami.
Zycze Ci Weroniko wiele radosci z quilta w chlodne zimowe wieczory i nie tylko.
A Wam , moje Kochane czytelniczki troche slonca jesienia.)
Pracy przy wykonczeniu bylo sporo.Mam tu na mysli pikowanie.
4 lata temu po raz pierwszy pikowalam quilt w piora.Wypatrzylam je na https://www.facebook.com/guravlik.Wtedy prowadzila bloga i jej blog byl dostepny dla wszystkich.
Nie mialam wskazowek, jak szyc piora ,ale udalo sie.Potem ten motyw powtarzalam kilkakrotnie przy innych pracach .
Quilt dla Weroniki, czyli mojej wnuczki mieszkajacej w Polsce, jest gotowy.Tu lezy na sofie.
i kilka zdjec samego pikowania.
Tutaj quilt lezy na lozku.I jest przeznaczony na Weroniki lozko jako narzuta.
Jest bardzo miekki, lekki i puchaty.Caly quilt pikowany jest maszynowo.Lamowka z prawej strony przyszyta jest na maszynie, ale juz od lewej strony podlozona jest recznie ,co czyni wykonczenie quilta bardzo plastycznym.
Wymiary quilta to 220x180 cm.
Po zlozeniu wyglada jak poduszka.
A tu przygotowany do wysylki.
Zdjecia sa ciemne bo u mnie leje, wieje i jest ciemno.Lampa blyskowa nie poradzila sobie z ciemnosciami.
Zycze Ci Weroniko wiele radosci z quilta w chlodne zimowe wieczory i nie tylko.
A Wam , moje Kochane czytelniczki troche slonca jesienia.)
piątek, 30 września 2016
Dekoracja jesienna.Herbst Dekoration.
Wczesna jesien kojarzy sie z dojrzalymi owocami, z warzywami gotowymi do zbioru .Wprawdzie nie mam zadnego zagonu czy ogrodka, ba, nawet nie mam balkonu,by cokolwiek uprawiac, wiec uszylam sobie dynie, czyli najbardziej jesienne warzywo.
Nie sa pomaranczowe,jak wiekszosc dyn, bo nie pasowalyby do wystroju mojego mieszkania.
Juz ponad trzy tygodnie nic nie uszylam, bo wciaz palec mnie boli.Ale dzis postanowilam w koncu usiasc do maszyny.Wybralam szmatki i nici i zaczelam szyc dynie.
Szlo opornie.Palec sztywny.Nie chcial wspolpracowac.
Palce wyszly z wprawy i mialam ich do dyspozycji tylko 9.
Gdy powstaly pierwsze i moim zdaniem bardzo prymitywne i nieudolne dynie, bylam juz cala happy
.
Gdy powstaly trzy dynie, wiedzialam ze dam rade.
Potem juz bylo z gorki.
Tak wiec ostatecznie powstalo 5 dyn, duzych , wysokich.I juz stoja w wiklinowym koszu.
Pozdrawiam Was weekendowo:)
Nie sa pomaranczowe,jak wiekszosc dyn, bo nie pasowalyby do wystroju mojego mieszkania.
Juz ponad trzy tygodnie nic nie uszylam, bo wciaz palec mnie boli.Ale dzis postanowilam w koncu usiasc do maszyny.Wybralam szmatki i nici i zaczelam szyc dynie.
Szlo opornie.Palec sztywny.Nie chcial wspolpracowac.
Palce wyszly z wprawy i mialam ich do dyspozycji tylko 9.
Gdy powstaly pierwsze i moim zdaniem bardzo prymitywne i nieudolne dynie, bylam juz cala happy
.
Gdy powstaly trzy dynie, wiedzialam ze dam rade.
Potem juz bylo z gorki.
Tak wiec ostatecznie powstalo 5 dyn, duzych , wysokich.I juz stoja w wiklinowym koszu.
Pozdrawiam Was weekendowo:)
niedziela, 25 września 2016
Ufoki leza odlogiem
Dokladnie tak bym to nazwala.
Nie da sie narazie nic szyc ze wzgledu na chory i polatany palec wskazujacy u prawej reki.Kto szyje to rozumie moja rozpacz.
Ale nie znaczy to, ze nic sie nie dzialo.
Bylam na krotkiem urlopie i nie zdazylam Wam kilku rzeczy pokazac.
Praca nad japonskim quiltem trwala.Juz jest go tyle, co na zdjeciu ponizej.To jakies 30% calosci.
Uszylam tez kolejny blok do quilta Lucy Boston.To juz 17 blok.
Skonczylam zakiet, ale nie zdazylam go obfocic i teraz pokazuje go jako raz ubrany.
Kupilam nowe gazetki robotkowe.Krawieckie...
...i patchworkowe
I tak narazie nic wiecej sie nie dzieje.
Zagladam do Was, podgladam i inspiruje sie zbierajac pomysly na nadchodzace swieta Bozego Narodzenia.
Nie da sie narazie nic szyc ze wzgledu na chory i polatany palec wskazujacy u prawej reki.Kto szyje to rozumie moja rozpacz.
Ale nie znaczy to, ze nic sie nie dzialo.
Bylam na krotkiem urlopie i nie zdazylam Wam kilku rzeczy pokazac.
Praca nad japonskim quiltem trwala.Juz jest go tyle, co na zdjeciu ponizej.To jakies 30% calosci.
Uszylam tez kolejny blok do quilta Lucy Boston.To juz 17 blok.
Skonczylam zakiet, ale nie zdazylam go obfocic i teraz pokazuje go jako raz ubrany.
Kupilam nowe gazetki robotkowe.Krawieckie...
...i patchworkowe
I tak narazie nic wiecej sie nie dzieje.
Zagladam do Was, podgladam i inspiruje sie zbierajac pomysly na nadchodzace swieta Bozego Narodzenia.
wtorek, 6 września 2016
"Japonska torba."
Dawno nie uszylam zadnej torby-szmacianki , wiec tym razem wybor padl wlasnie na nia.
W calosci wykonalam ja z 100% bawelny, bambusowe uchwyty i podszewka tez z bawelny.
Jej wymiary :wysokosc 30 cm, szerokosc 37, cm glebokosc 13 cm.
Tyl torby uszylam z tkaniny w innym kolorze, ktory komponuje sie z aplikacja z przodu torby i z bokami.
Wykorzystalam wzor na tkaninie , by wypikowac ja w tzw. "kamienie".
Aplikacje, haft i pikowanie przodu torby wykonalam recznie.
Inspiracja do uszycia tej torby bylo jedno z wielu japonskich czasopism, ktore dostalam w prezencie zupelnie przypadkowo od sprzedawcy maszyn Brother w Wiedniu.Dostalam az 5 roznych egzemplarzy.Wprawdzie numery lekko zakurzone(bo stare), ale zawartosc bardzo bogata.
A tak wyglada torba orginalna z japonskiego magazynu, czyli moja inspiracja.Piekna i jedyna.Wiele zmienilam w mojej torbie , duzo ujelam a jeszcze wiecej dodalam od siebie.I w efekcie powstala zupelnie inna torba.
I na zakonczenie jeszcze raz, dla porownania, moja torba.Prawda, ze inna?Uboga w detale, kolorystycznie nie przypomina orginalu, ale ciesze sie ze ja uszylam.
Wszystkie zdjecia wyszly ciemne , bo taka mamy wlasnie aure, czyli ciemno, ponuro i deszczowo.
Pozdrawiam Was milo .Dziekuje za odwiedziny.)
W calosci wykonalam ja z 100% bawelny, bambusowe uchwyty i podszewka tez z bawelny.
Jej wymiary :wysokosc 30 cm, szerokosc 37, cm glebokosc 13 cm.
Tyl torby uszylam z tkaniny w innym kolorze, ktory komponuje sie z aplikacja z przodu torby i z bokami.
Wykorzystalam wzor na tkaninie , by wypikowac ja w tzw. "kamienie".
Aplikacje, haft i pikowanie przodu torby wykonalam recznie.
Inspiracja do uszycia tej torby bylo jedno z wielu japonskich czasopism, ktore dostalam w prezencie zupelnie przypadkowo od sprzedawcy maszyn Brother w Wiedniu.Dostalam az 5 roznych egzemplarzy.Wprawdzie numery lekko zakurzone(bo stare), ale zawartosc bardzo bogata.
A tak wyglada torba orginalna z japonskiego magazynu, czyli moja inspiracja.Piekna i jedyna.Wiele zmienilam w mojej torbie , duzo ujelam a jeszcze wiecej dodalam od siebie.I w efekcie powstala zupelnie inna torba.
I na zakonczenie jeszcze raz, dla porownania, moja torba.Prawda, ze inna?Uboga w detale, kolorystycznie nie przypomina orginalu, ale ciesze sie ze ja uszylam.
Wszystkie zdjecia wyszly ciemne , bo taka mamy wlasnie aure, czyli ciemno, ponuro i deszczowo.
Pozdrawiam Was milo .Dziekuje za odwiedziny.)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















